czwartek, 24 stycznia 2013

Obiecanki i trochę nowości :)

Powinnam się trochę wytłumaczyć z nieobecności.....  Nie dość, że zaniedbałam mojego bloga to i ( o zgrozo ! ) nie odwiedzałam moich ulubionych - Waszych blogów ! Wiem,  kara się należy  :)
Trochę mnie pochłonęły sprawy rodzinno - domowo - pracowe i nie byłam w stanie wygospodarować wolnego czasu dla siebie... ale teraz będzie mnie więcej :)  mnie i Oliwki oczywiście :)

A u nas małe zmiany (zmiany wizerunkowe na blogu też w planach)... Oliwka ma już osiem ( ! ) ząbków, którym towarzyszy niezwykłe marudzenie.  Opanowała do perfekcji wstawanie przy meblach i zaczyna już nawet się poruszać pomalutku, co niezmiernie mnie cieszy, ale niestety niepokoi nowa umiejętność - wchodzenie na schody ! Niestety nie da się u nas zamontować bramek zabezpieczających, więc mama powoli zaczyna siwieć :)  Cóż jeszcze z nowości ?? ach no tak ! Uwielbia bawić się " nie ma Oliwki, a jest "... chowa się specjalnie za różnymi firankami, zasłonami, ubrankami i wszelkimi materiałami, żeby zaraz z wielką radością pokazać się roześmiana :)

 Od jakiegoś czasu przyjeżdża do nas szwagierka - pieszczotliwie, potajemnie nazywana przeze mnie i moją przyjaciółkę Kotletą :)  Tak więc Kotleta przyjeżdża razem ze swoją 4-letnią córką Wiktorią, dwa razy w tygodniu pozajmować się Oliwką, żeby nie wyrósł mi mały dzikusek, który kogoś innego niż mamę i tatę widuje w niedziele i święta.. I wydaje mi się, że dobrze robię, bo jak patrzę na Wiktorię, która nie ma żadnego kontaktu z dziećmi i nie umie się bawić z Oliwką ( zabiera jej wszystkie zabawki łącznie z tymi które akurat Oliwka trzyma w rączkach) , przekonuję się, że moja córka gdy tylko wkroczy w wiek przedszkolny - obowiązkowo chociaż kilka godzinek dziennie będzie spędzała właśnie z innymi dziećmi poza domem :) 

Na dzisiaj tyle :D  Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na nowo :)


 Śpiąca Śnieżynka wczoraj skończyła 10 miesięcy :)



To co ?? Podczepiamy ? :)




czwartek, 3 stycznia 2013

Postanowienia noworoczne

Mam i ja :) 
Od początku roku myślałam i myślałam aż wymyśliłam.... 
Skupiłam się na rzeczach, które chciałabym udoskonalić, bo na zaczynanie nowych nie mam obecnie czasu i - szczerze przyznam - nawet ochoty..

Oto moja może ciut przydługa lista postanowień noworocznych - pozycji trzynaście na 2013 rok :)

1. ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia + zdrowa dieta, żeby wrócić do figury z przed ciąży, albo nawet lepiej :)
2. mniej leniuchowania - jak coś trzeba zrobić, to trzeba od razu, nie odkładać na potem
3. mniej chaotyczności - planowanie wszystkiego co jest do zrobienia z kilkudniowym wyprzedzeniem
4. więcej stanowczości i egoizmu, nie dam sobie w kaszę dmuchać :)
5. pracowanie nad takim jednym - nad jego stosunkiem do mnie i innych, pokazanie mu że nie praca i przedmioty są najważniejsze, ale rodzina i miłość, które trzeba pielęgnować :) 
6. odstawienie Oliwki od piersi - konkretnie na dzień, a niedługo całkowicie :)
7. skupienie się na rozwoju Oliwki - gry, zabawy, żeby ją rozwijać prawidłowo i pokazać innym którzy będą się nią opiekować jak należy to robić, żeby nie ogłupiać mi dziecka :)
8. Znalezienie i pielęgnowanie swojej pasji - może to nawet będzie szycie :)  zorganizowanie czasu na to, miejsca, żeby nie przekładać ciągle z kąta w kąt, a może jakiś kurs szycia się uda :))
9. Gotowanie - więcej, częściej i bardziej różnorodnie !!
10. Więcej dbania o siebie - regularnie fryzjer, paznokcie, częściej wszelkiego rodzaju peelingi, maseczki i tego typu dobrocie, a od wielkiego dzwona nawet solarium, mani i pedi :)
11. ogarnięcie domu - w sensie wykończenia, może jakieś meble, ozdoby i takie tam pierdoły, które sprawiają, że dom jest mega przytulny i ciepły :)
12. Dbanie o dobre samopoczucie i odzyskanie mojej wrodzonej radości z życia, która zatraciła się, ale jest do odzyskania :) 
13. częściej sprawianie radości innym :) 
 Nie pisałam już na temat kursu tańca czy nauce języka czy czegoś tam, bo to obecnie niewykonalne :)
Teraz nowość w moim wykonaniu - spisuję moją listę na ładniutką karteczkę,  chowam w kopercie w tajne miejsce i zaglądam do niej dopiero za rok :) zobaczymy co się udało a co nie :)
Taka będzie moja tradycja :) 
A jak z Waszymi postanowieniami ? Macie jakieś czy uważacie, że to głupota ?

 
Pozdrawiam serdecznie :*
 

wtorek, 1 stycznia 2013

Szczęśliwego Nowego Roku !!

Mam nadzieję, że zabawę sylwestrową miałyście udaną, szampańską i do białego rana :)  
no chociaż może nie do białego, bo nasze maleństwa raczej nie dałyby odespać do południa :) 

W Nowym Roku chciałabym życzyć Wam 
samych radosnych chwil, spełnienia najskrytszych marzeń i uśmiechu każdego dnia, 
pociechy z maluszków oraz mężów i miłości na każdym kroku.
Niech ten rok przepełniony będzie sukcesami, a postanowienia noworoczne spełnią się w nawet najmniejszym szczególe :)





czwartek, 27 grudnia 2012

Powrót ? Lada chwila............

Ach się działo... Zamieszanie nie małe - ogromne można rzec !!
Jeszcze się nie uporałam ze wszystkim, więc powrót do blogowania i rozkręcania tej mojej troszkę nudnej stronki musi poczekać kilka dni.  
A owo zamieszanie zrodziło się na tydzień przed Świętami, więc okres bardzo nietrafiony.  Wszystko przez pracę, która w tych czasach mam wrażenie, że staje się numerem jeden dla wszystkich, których znam. Ludzie są zabiegani, nie mają czasu dla siebie, dla rodziny, a jak już tak zdarzy, że wygospodarują trochę to marnują go na kłótniach i pretensjach z byle powodu...  Pieniądze napędzają to wszystko a to do niczego dobrego nie prowadzi. 
Tak trochę ględzę i marudzę, ale czasem takie wyżalenie się i ponarzekanie oczyszcza... A ja bardzo tego potrzebuję, więc ciąg dalszy tego posta będzie jak najbardziej daleki od świątecznego nastroju, który powinien panować.

Niestety nie mogę napisać, że Święta były cudowne i magiczne.... Bo nie były. Nie mogłam się porządnie przygotować - ani udekorować domu, nie założyłam lampek na podwórkowej choince, potrawy, które przygotowałam spotkały się z krytyką męża ( na szczęście tylko jego, ale zawsze to chyba jego krytyka boli najbardziej ), że już nie wspomnę o ubieraniu domowej choinki o 3 w nocy przy akompaniamencie jakiegoś głupkowatego programu o wybitności i zjawiskowości natalii siwiec... bez komentarza....
No niby nie o to chodzi w Świętach.... owszem, ale te rzeczy składają się na nie i skutecznie wpływają na nasze samopoczucie od którego wszystko zależy.
Nasza kolacja Wigilijna zaczęła się o 20, całą musiałam przygotować ja, mimo, że pojechaliśmy do mojej rodziny notabene oddalonej od nas 200 km, więc po samej podróży szykowanie stołu nie napawało mnie optymizmem. Nie będę już może wdawać się w szczegóły, ale po powrocie do domu i wizycie u teściów na następny dzień miałam wrażenie, że w ogóle mnie Święta ominęły.. To tak jakbym nagle wpadła w śpiączkę i obudziła się dopiero dzisiaj, pamiętając jedynie jakieś urywki z tych dni...

Do tego dołożę jeszcze wiadomość od bardzo bliskiej osoby, że ma raka.

Strasznie chciałabym jakiegoś poprawiacza nastroju, bo jak na razie zapowiada mi się baaaardzo nieudany Sylwester a wolałabym nie wkraczać w Nowy Rok z takim nastrojem, zniechęceniem, poirytowaniem, wkurzeniem i frustracją.


Podsumowując - Święta niestety nieudane, pracy jest za dużo, rodzina i przyjaciele zapominają co jest w życiu najważniejsze i zatracają się w bezsensownych fochach..... 

Mam nadzieję, że uda mi się dość szybko powrócić do mojej naturalnej i wrodzonej radości z życia i nie będę zadręczać nikogo moimi problemami.

Pozdrawiam serdecznie, przepraszam za marudzenie i obiecuję, że potrzebuję tylko troszkę czasu, żeby powrócić i naprawić blogowe obowiązki.

czwartek, 13 grudnia 2012

PRZEDświąteczny czas

Jak zawsze przed Świętami wszyscy się uwijają, szaleństwo dopada każdego.
Każdy dzień jest po prostu czystym szaleństwem..... Nie dość, że trzeba posprzątać nawet najciemniejszy zakamarek domu, zająć się dzieckiem, przystroić dom, wymyślić i kupić prezenty, że o gotowaniu nie wspomnę, to jeszcze przed końcem roku pracy w pracy jest najwięcej.  Ja ledwo żyję i zła jestem strasznie, że to pierwsze Święta dla Oliwki, a ja nie mogę się do nich przygotować jak należy.
Miałam tyle pomysłów do zrealizowania i dobrze będzie jak ogarnę chociaż kilka z nich. Niestety pomocy żadnej - mąż do późna pracuje, a rodzinka daleko, więc frustracja rośnie i zamiast się cieszyć i radować - ja się dołuję.
 Ale mam nadzieję, że to przejściowe marudzenie :)

Tymczasem wrzucam kilka inspirujących świątecznych fotek - jak u każdej z Was to i u mnie muszą być :) 
Jak tylko ogarnę mój kiepski nastrój i ogrom obowiązków - powrócę !! :)

Pozdrawiam serdecznie !!







niedziela, 9 grudnia 2012

Czy można wymarzyć coś lepszego ?? :)

Dzisiaj tak szybciutko i na chwileczkę :) 
Weekend mieliśmy rodzinny, odwiedził nas m.in. mój tata, więc oprócz tego, że Oliwka na początku na widok brodatego dziadka się popłakała i odwracała, nie działo się specjalnie nic ciekawego :)

Ale dzisiaj wieczorem Oliwka zaskoczyła mnie totalnie :) 
Może nie do końca wie o co chodzi, ale wyszło genialnie... 
Pierwsze słowo - ASIA :))
To lepsze od "mama", a tym bardziej, że upodobała sobie ostatnio ciągłe i namiętne "tatatatata" i "dadadadda", więc tylko patrzeć było jak pierwszym słowem sprawi radość właśnie tacie..
A tu taka niespodzianka :)

Kocham Cię córeczko najbardziej na świecie i dziękuję za tak przepiękny prezent :))



piątek, 7 grudnia 2012

Na podbój śniegu !!!

Oliwkowa mamusia w końcu się zmobilizowała i saneczki córci zakupiła.  
Na początku myślałam, że kupię zwykłe, drewniane z oparciem.... bo takie widziałam w Tesco. Ale jak okazało się, że wszystkie wyprzedane, trzeba było rozpocząć szukanie gdzie indziej. I na pomoc przybyła nam moja kochana przyjaciółka, kierując nas na stronę firmy Mikrus
Od pierwszego przejrzenia asortymentu, wiedziałam, że zdecydowanie to jest to czego potrzebuję !
Saneczki na długie lata..... Na początek czyli na teraz saneczki mają oparcie i śpiworek oraz osłonkę przeciwśnieżną, a na dodatek, żeby mamusi ręce nie odmarzły zamówiłam nawet mufkę do kompletu. Potem jak już smyk podrośnie, oparcie i uchwyt można zdemontować i śmigać jak na zwykłych saneczkach dla starszaków :)
Zapomniałabym dodać, że dodatkową zaletą jest pas bezpieczeństwa oraz zamontowane regulowane amortyzatory, które zapewniają płynną jazdę. 
A oczywiście wersji kolorystycznych śpiworka jest bardzo dużo, ja wybrałam czarny z czerwonym polarkiem.. Tak dla odmiany od słodkich kolorków, które nas otaczają :)

Mam nadzieję, że Oliwka będzie równie podekscytowana jak jej mamusia :) 
A tymczasem wklejam fotki zaczerpnięte z w/w strony producenta, ponieważ na nasze saneczki musimy troszkę poczekać.... mam nadzieję, że nie za długo :))











Pozdrawiam serdecznie :))